SOS Rottweiler
=SOS= Rottweiler

=SOS= Ku Pamieci - KORA wpotrzebie 5latka

Gosiaczek - 2007-12-10, 16:48




Kinia77 - 2007-12-10, 17:00

dziękujemy :) czyż nie jest słodka???
Kinia77 - 2007-12-10, 17:04

uwielbia głaskanie po grzbiecie takie mini masaże i drapanie po pupie :) wtedy potrafi się wywalić do góry kołami... :) :D
Gosiaczek - 2007-12-10, 17:39

?licznotka. Bardzo podobna do suni Agnieszki P która tez nazywa się Kora
akacha - 2007-12-13, 02:56

nie ta sama - zresztą oni nie obsługują maila :) . jutro do nich zadzwonie i opowiem to, co napisała Kinia77. zobaczymy, mowiłą pani, ze poczekaja na sunię po sterylce.
annibal - 2007-12-13, 16:09

Poprosiłam do telefonu Pana - ojca, który wcześniej nie zgadzał się na psa. Rozmawiałam z nim (teraz się zgadza i uczestniczy czynnie we wszystkim) - pokrywają koszty transportu, poczekają na sterylkę, Pan może wyjechać do połowy drogi po nią - ja wolę jednak żeby osoba wioząca psa zobaczyła miejsce. Suka na czas nieobecności państwa będzie w kojcu. Jest też mix dobermana, podobno łagodny. Wszystko - jutro mam się z państwem kontaktować i powiedzieć kiedy będzie sterylizacja. Wcześniej nie zdecydowałam się wydać psa tylko i wyłącznie z tego powodu że Pan nie był przekonany i nie chciał ze mna wogóle rozmawiać. A ja nie wydaję psa jeśli obojedorośli mieszkający w domu nie wyrażą zgody na przyjęcie psa. Teraz porozmawiał i chyba przez ten cały czas kobiety dziurę mu w brzuchu wywierciły ;) i zgadza się. Więc wybór należy do osoby pod której opieką znajduje się suczka :)
Mal_Wla - 2007-12-13, 16:51

Czyli jednak to ta sama...
akacha - 2007-12-13, 16:55

jednak tak, doszłysmy do tego z Martą rozkładajac rozmowe na czynniki pierwsze, jednak mnie wydaje sie domek ok.
Marta025 - 2007-12-13, 19:57

poczekamy zobaczymy, trzymam kciuki :thumbup:
Kinia77 - 2007-12-13, 22:47

dziewczyny bardzo dziękuję za pomoc i zaangażowanie ale mnie się tu coś nie podoba...:
-najpierw nie chce pan suczki, potem chce a jeszcze do tego bez przekonania chce ją wziąć po wierceniu w brzuchu przez żonę i córkę...
-miała mieszkać w domu potem już jest wersja że bardziej na dworzu...
-przyjmą po sterylce ale nie wspomną o pokryciu w jakiejś części kosztów, sama się nie zrobi:)
-wyjechać po nią w połowie drogi - i tak wiadomo że my chcielibyśmy zobaczyć te warunki:)
-czy ktoś z was był u tych państwa osobiście czy tylko były rozmowy telefoniczne???
-poza tym jeśli mają warunki typu kojec dla psów na zewnątrz to mogli by ją wziąć teraz, zamknąć dobrmana w kojcu a Korę do domu, a tak nawiasem mowiąc to dobermany nie nadają się do trzymania na zewnątrz:) rottki może tak ale my szukamy dla niej ciepłego domku i fajnych ludzi do których przylgnie :)
-a poza tym wywożenie jej po sterylce tak daleko i do obcych jej ludzi to chyba nie w porządku wobec niej...

chcemy ją wydać ale osobom naprawdę odpowiedzialnym , jeśli ktoś mnie uspokoi i odpowie na moje pytania to może zmienimy zdanie...ale nie ukrywam, że tam chyba nie będzie miał kto zweryfikować jakie ona miałaby warunki...może bliżej wawy???

już sama nie wiem, chcemy dla niej naprawdę jak najlepiej...

pozdrawiamy Kinia i Piotr i nasze kochane psiaki :)

akacha - 2007-12-14, 02:10

Kinia, tak naprawdę nigdy nie ma 100% pewności, nawet po wizycie, po rozmowach, po sprawdzeniu warunków. A moze sama chciałabyś do Pani zadzwonić i porozmawiać. same nie jestesmy pewne, a czasem - jak tak własnie jest, niekiedy dzwonimy i rozmawiamy we dwie, trzy, niuchamy czy bedzie ok, zadajemy mnóstwo pytań, aby wyeliminować potencjalny problem... w kazdym razie próbujemy. zadzwoń do Marty, ostatnie rozmowy prowadziła już ona, niech ci powie co i jak i ustalicie, czy dzwonisz jeszcze sama i o co pytasz i wtedy decydujemy :) . im ostrożniej tym lepiej!
annibal - 2007-12-14, 10:16

Kinia, zadzwoń jak będziesz miała chwilkę, powiem Ci wszystko co udało mi się ustalić.
668 813 003 Marta Pogorzelska
58/55 11 008 - do biura Fundacji (tu jestem od 9.00 do 17.00 )

Kinia77 - 2007-12-25, 18:55

Witam wszystkich świątecznie :)
po ostatnich rozmowach z Martą i panią chętną spod olsztyna wiem że Kora tam nie pojedzie - pani oszukuje i kręci - mnie mówi że suczka będzie w domu a Marcie że na dworzu a dzwoniąc do mnie powiedziała że Marta jej obiecała suczkę na 100% - ja bym nie dała jej żadnego psa..
powiedziała że do operacji nie może się dołożyć ale na worek karmy je wystarczy - prtzepraszam jak psy będące na dworzu mają być tylko na karmie????
proszę nie dawajcie im żadnego psa...

Kora ma świetnie czekamy na styczniowy zabieg, je, biega, bawi się aporcikiem i najchętniej z naszym labradorkiem chyba dlatego że jest starszy :) rozważniejszy :) dostaje świąteczne smakołyki - zostało jeszcze nam przetrwać sylwestra :)

Życzymy wszystkim wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku, oby w tym roku było mniej porzuconych psiaków, one na to nie zasługują...

pozdrawiamy
Kinia i Piotr z całą psią ferajną :)

lolitka - 2007-12-25, 20:05

jeśli ktoś tu kręci to tylko wy. suka wcale by nie byla na dworzu, ale trzeba było by być kompletnym palantem żeby według was zostawiać nowego psa w domu pod nieobecność właścicieli( całkiem normalne że by pogryzł meble czy narozrabiał ale wam tylko zależy na dobru psa a nie ich nowych właścicieli). jeżeli wam się mówi że pies był by w kojcu pod niobecność właścicieli to wy już to odbieracie że cały czas by był na dworzu. hmmm czy cos z głową nie tak??? nawet warunków nie sprawdzicie a już skreślacie ludzi z góry. nie bede się tu kłucić ale tylko mówie jaka jest sprawa. żyć sie odechciewa :martwy:
kwapa - 2007-12-25, 20:23

lolitka napisał/a:
ale trzeba było by być kompletnym palantem żeby według was zostawiać nowego psa w domu pod nieobecność właścicieli( całkiem normalne że by pogryzł meble czy narozrabiał ale wam tylko zależy na dobru psa a nie ich nowych właścicieli)

hmmm no to paru palantow tutaj jest... jak pies nie jest przyzwyczaojony to raczej na dworzu nie moze mieszkac... ale ja sie pewnie nie znam...

ALEBAZI - 2007-12-25, 20:48

lolitka napisał/a:
trzeba było by być kompletnym palantem żeby według was zostawiać nowego psa w domu pod nieobecność właścicieli( całkiem normalne że by pogryzł meble czy narozrabiał ale wam tylko zależy na dobru psa a nie ich nowych właścicieli)
znaczy się, to my prawie wszyscy jesteśmy kompletnymi palantami :khe: :khe: :lekarz: :lekarz: , bo ja z kolei na pewno nie zostawiłabym nowego psa na dworzu :roll:
retka1976 - 2007-12-25, 21:01

Zgadza się, palantów tutaj pod dostatkiem :) Mimi jak przyszła do mojej mamy mieszkać, to niby co, mama miała ją w łazience zamknąć czy co, żeby jej przypadkiem niczego nie zniszczyła. Trochę dziwne rozumowanie, bo jak się decydujesz na psa, to liczysz się z różnymi konsekwencjami...... A swoją drogą Mimi i tak niczego nie zniszczyła i nie niszczy.
KARO - 2007-12-25, 21:03

kwapa napisał/a:
lolitka napisał/a:
ale trzeba było by być kompletnym palantem żeby według was zostawiać nowego psa w domu pod nieobecność właścicieli( całkiem normalne że by pogryzł meble czy narozrabiał ale wam tylko zależy na dobru psa a nie ich nowych właścicieli)

hmmm no to paru palantow tutaj jest... jak pies nie jest przyzwyczaojony to raczej na dworzu nie moze mieszkac... ale ja sie pewnie nie znam...


witajcie palanty
widac ktos tu nie moze zrozumiec ze ta strona jest po to zeby pomagac rottkom i sa tu tylko ludzie ktorym zalezy na dobru psa
a pieskowi bedzie dobrze w kojcu zwlaszcza przy kilku lub kilkunastostopniowym mrozie
zwlaszcza takiemu , ktory nie jest do tego przyzwyczajony , chory i po operacji ; na ktorego sie chucha i dmucha , zeby tylko wyzdrowial
palantem jest ten , kto pojmuje psa w kategorii przedmiotu
kup se mebel i postaw w pokoju
kosztowac bedzie cie tylko zakup , a potem juz nic do tego nie trzeba bedzie dokladac

Kinia77 - 2007-12-26, 10:52

lolitka napisał/a:
jeśli ktoś tu kręci to tylko wy. suka wcale by nie byla na dworzu, ale trzeba było by być kompletnym palantem żeby według was zostawiać nowego psa w domu pod nieobecność właścicieli( całkiem normalne że by pogryzł meble czy narozrabiał ale wam tylko zależy na dobru psa a nie ich nowych właścicieli). jeżeli wam się mówi że pies był by w kojcu pod niobecność właścicieli to wy już to odbieracie że cały czas by był na dworzu. hmmm czy cos z głową nie tak??? nawet warunków nie sprawdzicie a już skreślacie ludzi z góry. nie bede się tu kłucić ale tylko mówie jaka jest sprawa. żyć sie odechciewa :martwy:


a ja tego nie skomentuje, poprostu zignoruje totalnie... ta osoba świadczy i tak sama o sobie pisząc takie rzeczy, a jeśli chce może sama pojechać i sprawdzić to gospodarstwo rolne pod Olsztynem....

Kinia77 - 2007-12-26, 10:53

a jeśli nie chce jej się żyć i pomagać to niech chociaż nie przeszkadza...
lolitka - 2007-12-26, 11:08

dobrze nie bede sie tu udzielac bo to nie jest moja sprawa z tym psem.
Marylka50 - 2007-12-26, 15:08

Jeśli nie ma pewności co do nowego właściciela to ja bym nie ryzykowała.
Wika - 2008-03-20, 09:05

I na czy staneło, gdzie Kora obecnie przebywa ? Temat całkiem ucichł. A nic od grudnia nie wiemy co z sunią ?

Wika

Kinia77 - 2008-03-24, 10:33

Kora jest nadal z nami :) tzn jeszcze na parkingu ale może wkrótce już z nami...
zaczynamy budowę w czerwcu zobaczymy jak nam pójdzie...
nie wiem co się będzie działo na parkingu na wiosnę ale na razie o tym nie myślę...
Kora schudła 5 kg wązy teraz 35 jest zwinna jak motylek :) jedynie tylne stawy niestety już nie będą jak u młodej suczki... ale jest wesołą, bryka sobie, wszystko jej smakuje jest przekochana...
mieliśmy tylko jeden pypadek - podczas karmienia przez panią która nam pomaga nadziała się na pręt w bramie na łukiem brwiowym myśleliśmy że po oku atu ładnie się zagoiło tylko dziura była duża a teraz śladu nie ma :) :):)
teraz tylko my się nią opiekujemy i jest efekt odchudzenia :)
na razie zaabiegu sterylizacji jej nie robiliśmy - różnie lekarze mówią o tych guzkach - że mogą się uaktywnić po wycięciu, sterylka tak oczywiście tylko że warunki jeszcze nie te a jej przetrzymanie w klinice to koszt - teraz mieliśmy kłopot z naszym owczarkiem który okazał się dyspastykiem na jedno tylne biodro a w przednim łokciu miał zabieg usunięcia złamanego kłyckia z chrząstki...teraz wydajemy na weta więcej niż kiedykolwiek indziej - do tego karma dla każdego psa inna, na kleszcze, robaczki, szczepienia, Kory wypadek, Hektora łapa - modlę się by Labkowi się nic nie działo...
czujemy że mamy trzy psy :)
na razie nie jest źle, dajemy radę ale Kory nikt nie chce - myślę że to wiek jej stan zdrowia i to że jest rottkiem niestety jej szanse przez to maleją - ale ma nas i z tego się cieszy bo nam to zawsze okazuje

pozdrawiam wszystkich i przepraszam że się nie odzywałam ale po tym szukaniu domu dla niej zniechęciłam się...chyba że faktycznie się coś wydarzy w senie fajnych ludzi i domku dla niej ale nie wiem jak by się zaklimatyzowała...

pozdrawiam
Kinia i cała ferajna :)

KasiaP - 2008-03-24, 10:50

Kinga to że nie był szukany dom dla suki było efektem Twojej deklaracji, że suka zostaje z Wami. Myslę, że do tej pory suka mogłaby miec już dom (lub nie). To nie jest tak, że dajemy ogłoszenie i już. czasem to jest tydzień czasem pół roku
Kinia77 - 2008-03-26, 20:28

przepraszam Kasiu ale deklaracji takowej nie składałam... o ile mnie pamięć nie zawodzi...Kora jest z nami w takim sensie że się nią opiekujemy i traktujemy jak swoją suczkę, dbamy o nią, leczymy, karmimy i zabawiamy jak możemy na te warunki w których przebywa cały czas...
a jeśli chodzi o poszukiwanie domu to niestety jeśli nikt z nas w sensie my lub dziewczy z fundacji nie mogłby sprawdzić warunków to niestety ale po kilku opowieściach i o schroniskach i osobach które chciały Korę czy tak jak o tym goldenie zakatowanym...to niestety tak łatwo się nie wierzy ludziom...
pisałam jedynie że ludzie którzy byli by chętni ją wziąć do siebie to z pewnością musieliby poświęcić jej dużo czasu i miłości bo ona zdążyła się bardzo do nas przyzwyczaić i pokochać nas...może to nie jest dobre do końca bo nie wiem co nam przyszłość przyniesie...

a tak nawiasem mówiąc to Ty Kasiu oferowałaś nam swoją pomoc, że gdybyśmy się zdecydowali na zabieg sterylizacji to po tym zabiegu wzięłabyś ją do domu - i co? potem święta, wyjechałaś i więcej tematu nie poruszyłaś a ja nie nalegałam bo uznałam że była to propozycja pomocy jakich wiele...

my pytaliśmy już wszystkich możliwych przyjaciół - jedni maja psy charakterne :) inni koty i nie za bardzo byli chętni ją wziąć, inni mają małe lokale wynajmowane, inni mają schorowane rottki i na tą chwilę nie chcą brać kolejnego chorego rottka... ja wszystko rozumiem i mimo to próbuje znaleźć jej dom ale niestety się to nie udaje...powiesiliśmy z mężem w kilku klinikach wterynaryjnych ogłoszenia ale i tak bez żadnego echa...
to chyba tyle na chwilę obecną...może jeśli pogoda będzie sprzyjała w niedzielę to zamieszczę zdjęcia jeśli ktoś będzie zainteresowany...

pozdrawiam
Kinia

KasiaP - 2008-03-26, 21:02

KasiaP napisał/a:
Kinga właśnie zastanawia się od wczoraj, maja z mężem przemysleć sprawę ponieważ w przyszłym roku mają mieć dom, jest kwestia doczekania suki na parkingu. Ja się jedynie boję, że ktoś złośliwie może jej krzywdę zrobić jak ona zostaje całkiem sama. Bardzo się ze sobą zżyli

W naszej rozmowie telefonicznej powiedziałaś, że zastanawiacie się z mężem nad zostawieniem suki. Ponieważ nie alarmowałaś, nie dzwoniłaś i nie pytałaś i ja i wszyscy wywnioskowali, że sunia musi doczekać do wiosny na Wasz dom. Oczywiście deklarowałam zabranie suni po strylce, ale to był listopad. Nie wymagaj ode mnie, że będę cierpliwie czekała i trzymała miejsce u mnie w domu aż zdecydujecie się na sterylizację, moja sunia umarła i trafiła się nastepna bida.
Kinga jesli masz psa do adopcji to niestety, ale to Ty (czy ktokolwiek kto ma takiego psa) upierdliwie, do znudzenia przypomina o nim.
Proszę nie zwalaj winy na innych, bo mamy tyle psów na głowie, że jesteśmy szczęsliwi jak ktoś odpowiedzialny(TY) zdejmie nam problem z głowy.
Jednak jeśli sunia ma być wysterylizowana to bez problemu 10 dni lub ile trzeba może spędzić w klinice.
Zawsze, ale to zawsze pomogę ja i pomogą inni. Tylko musisz powiedzieć, poprostu.
Ja byłam absolutnie przekonana, że suka u Was zostaje.

KasiaP - 2008-03-26, 21:07

Cholera, zła jestem, na siebie również, bo gdybym zrozumiała, gdybym wiedziała to Kora byłaby z nami, a tak jest Sara.
W okresie kiedy rozmawiałyśmy (chyba się nie mylę) moja sunia-Wiola mocno zachorowała, chorowała, chorowała i musiałam jej pomóc umrzeć. To nie był dobry okres dla mnie :(

akacha - 2008-03-26, 21:59

Kinia77 napisał/a:
niestety jeśli nikt z nas w sensie my lub dziewczy z fundacji nie mogłby sprawdzić warunków
Kinia o ile to możliwe udaje sie czesto sprawdzac warunki. W kwestii sterylizacji mozna zrobić ją w klinice na Tatarkiewicza z 10-cio dniowym pobytem po zabiegu odbieramy wówczas suke po zdjęciu szwów, jak nową :) . To co, działamy? Moze jakieś nowe fotki?
Kinia77 - 2008-03-26, 23:02

KasiuP nie chcę się licytować ale od zastanawiania się do realizacji niestety jest długa droga - o wszystkim pisałam i wszyscy wiedzieli i jaką mamy sytuację i co się dzieje...budowa jest raczej powolnym dziełem...
a jeśli chodzi o Twoją Wiolę to w naszej rozmowie jak się poznałyśmy powiedziałaś że już jakiś czas temu musiałaś uśpić swoją rottkę :( ja słysząc z twoich ust zapewnienie że możesz Korę przetrzymać po sterylce ewentualnie zatrzymać do czasu znalezienia nowego domu lub jeśli się sprawdzi w kontakcie z Twoim synem to może zostanie u was było dla mnie jakąś nadzieją...ale od razu zaznaczyłaś że wyjeżdżasz na święta czy sylwestra i w tym okresie nie możesz pomóc - stwierdziłam że w takim razie jak wrócisz i będziesz nadal chętna pomóc to zadzwonisz...tak samo było z kontaktem do dr Szałeckiego - kilka razy prosiłam Cię o tel do niego i dopiero po kilku tel czy sms już nie pamiętam przesłałaś mi - nie chciałam być nachalna z Korą... to tyle jeśli chodzi o pomoc...

upierdliwie jak to określasz pisałam i pytałam i ustalałam wszystko co dotyczyło Kory na tym forum i telefonicznie a to z Kasią i z osobami chętnymi ją wziąć...

nie zwalam winy na nikogo - dla nas jest OK, dla nas może ona zostać tylko ja nie przewidzę przyszłości...a problemu nikomu nie muszę zdejmować z głowy bo to w głównej mierze jest nasz problem jak sobie poradzimy z trzema psami i pracą i do tego budową i wieloma innymi rzeczami osobistymi i rodzinnymi...więc nie mów mi że zdjęłam Ci problem z głowy...

Akacha my byliśmy w tej klinice na tatarkiewicza, pani dr ją obejrzała i powiedziała że może nawet się uda usunąć wszystkie guzki (przy czym są one usytuowane na krzyż na dwóch równoległych listwach - nie do zrobienia za jednym razem zdaniem jeszcze trzech wetów) raczej się tam nie wybierzemy...dodatkowo posłałm tam koleżankę z umierajacą bokserką a lekarka wyznaczyła jedynie jakieś tam badanie rano następnego dnia gdyby nie lekarze w innej klinice to suczka zdechła by tego samego wieczora...
nie mówię że każdy lekarz musi wiedzieć wszystko ale te dwie rzeczy mi wystarczyły...
w tej klinice koszt przetrzymania Kory to 20zł za dobę i pani dr nie była przychylna do zniżki... a w naszej całodobowej klinice na ursynowie blisko basenu koszt to 10zł za dobę, lekarki wspaniałe i podejście super :) tu pojedziemy tylko musi nam się sytuacja finansowa ustabilizować...przynajmniej trochę...owczarek dochodzi do siebie i może już koszty z nim związane będę mniejsze...Kora jest odchudzona więc idealnie nadaje się na sterylkę...będzie dobrze...musi być...

a o fotkach pisałam w poprzednim poście...

KasiuP a czy Sara to suczka z forum???

pozdrawiam
Kinia

KasiaP - 2008-03-26, 23:18

Kinga jeśli lepiej się czujesz z takim wytłumaczeniem sobie to ok. , ważne jest tylko to, że suka nadal jest na parkingu, bez dozoru generalnie, a Ty nie chcesz być nachalna, gdybyś była suka miałaby dom. ?licznie opisujesz moje wstrętne zachowanie, olewcze i lekceważące sprawę. Niech Ci będzie. Ja powtarzam-byłam absolutnie przekonana, że suka ma przyszłość u Was, jeśli obwinianie mnie, lekarzy, kasi i całego świata polepszy Ci samopoczucie to super, nie chcesz być nachalna-świetnie-tylko nie zmienia to faktu, że pies jest w punkcie wyjścia, a w tym czasie w Warszawie poszło do adopcji chyba z dziesięć rottków. Jesli wzięłam Sarę to tak samo wzięłabym Korę i proszę Cię nie obrażaj mnie stwierdzeniami, ze zlekceważyłam jakiegokolwiek kiedykolwiek psa. Suka trafiła w Twoje ręce i podjęłaś się opieki nad nią więc musisz walczyć o jej dobrą przyszłość-stanowczo i nachalnie
Przykro mi tylko, ze nie do końca rozumiesz moje wypowiedzi lub rozumiesz je jak chcesz, wogóle to co się stało jest przykre, bo ja sama wyciągnęłam rękę do pomocy i szczerze tego żałuję

KasiaP - 2008-03-26, 23:19

I już nie będę wiecej wypowiadać się na ten temat, bo nie od tego jest to forum. Dodam, że miałs do mnie telefon, a nie zadzwoniłaś ani razu po naszym spotkaniu
akacha - 2008-03-27, 00:07

Kinia77 napisał/a:
Akacha my byliśmy w tej klinice na tatarkiewicza, pani dr ją obejrzała i powiedziała że może nawet się uda usunąć wszystkie guzki (przy czym są one usytuowane na krzyż na dwóch równoległych listwach - nie do zrobienia za jednym razem zdaniem jeszcze trzech wetów) raczej się tam nie wybierzemy...dodatkowo posłałm tam koleżankę z umierajacą bokserką a lekarka wyznaczyła jedynie jakieś tam badanie rano następnego dnia gdyby nie lekarze w innej klinice to suczka zdechła by tego samego wieczora...
nie mówię że każdy lekarz musi wiedzieć wszystko ale te dwie rzeczy mi wystarczyły...

be zprzeszkód sterylizujemy tam suki i kastrujemy psy, na wiele przeprowadzonych zabiegów nie byo żadnego przypadku zaniedbania, stad moja propozycja. w takich sprawach jednak każdy opiera sie na własnych odczuciach.

Kinia77 napisał/a:
a w naszej całodobowej klinice na ursynowie blisko basenu koszt to 10zł za dobę, lekarki wspaniałe i podejście super :) tu pojedziemy tylko musi nam się sytuacja finansowa ustabilizować...przynajmniej trochę...


jaki jest całkowity koszt i jakiej pomocy potrzebujecie aby suke wysterylizować?

Wika - 2008-03-27, 08:53

Nie ma na co czekać tylko dajemy jej ogłoszenia . Kinia77 możesz napisać w skrócie coś o niej ? Dam ogłoszenie w weekend . Aaa i na kogo mam dać ogłoszenie ? Dane kontaktowe.

Wika

KasiaP - 2008-03-27, 09:08

dzięki Wika, dajmy ogłoszenia i ruszmy sprawę,trzeba sunię zabrać jaknajszybciej z parkingu, zastanowiłabym się nawet nad hotelem :khe:
Kinia77 - 2008-03-28, 07:57

KasiuP nikogo nie obwiniam...tylko wydaje mi się że grasz nie fair...
jesli chodzi tylko o telefony do Ciebie to próbowałam kilka razy się do Ciebie dodzwonić ale nie odbierałaś wiele razy albo tak jak w przypadku podania kontaktu do dr Szałeckiego - trzy tygodnie mi go przesyłałaś...
gdybyś chciała ją wziąć to odrazu po powrocie z wyjazdu by ś się odezwała i ją wzięła, zrobiłybyśmy sterylkę i usunięcie guzków w kosztach po połowie i nie było by sprawy...

wystarczy chyba tych tłumaczeń bo mam wrażenie że to i tak w niczym nie pomoże...

mam tylko prosbę w tej chwili aby KasiaP nie zajmowała się sprawą Kory

akacha wielkie dzięki za pomoc ale zrobimy to sami - wczoraj rozmwaiała z mężem i ustaliliśmy że coś sobie odpuścimy w sensie wydatku a w przyszłym tygodniu Kora pójdzie na sterylkę i usunięcie guzka...jeśli chodzi o koszty to sami je pokryjemy nie chcę nadwyrężać fundacji bo wiem że lekko nie macie a przekazliśmy też wam 1% podatku, więc nie będę tego sobie odbierała :) bo nie miało by to sensu...

poza tym wiem jaka była chęć partycypowania w kosztach zabiegu przyszłych właścicieli tych którzy się kontaktowali w jej sprawie - ŻADNA niestety...

robimy to sami :)

Wika jeśli chodzi o ogłoszenie to bardzo chętnie tylko jak to organizujesz i gdzie jest zamieszczane? kontakt może być do mnie Kinga 501642058, może być Kasia lub Marta z fundacji lub Ty to już zostawiam w twoich rękach:)
jeśli chodzi o hotel dla Kory KasiuP to jeśli pokryjesz koszty to proszę bardzo aczkolwiek to rozwiązanie będzie kosztowne i raczej zbędne bo wydaje mi się że w tej chwili nie dzieje jej się duża krzywda...

a teraz jeszcze raz o Korze - porzucona przez właściciela suczka w wieku około 6 lat, zabawna, ruchliwa (po odchudzeniu5kg), ma swoich ulubieńców na osiedlu i wrogów :) jak każdy pies...jest bardzo czuła, kochana, cierpliwa i uwielbia się przytulać :) jedyny problem to guzki przy sutkach, sterylizacja w tej chwili i jej stawy biodrowe, które nie sa idealne ale nie są też złe - odchudzenie jej pomogło:) za zabawę musi mieć chęć - woli piłeczkę niż patyczek a nade wszystko kocha jedzonko, jest zaszczepiona, odkleszczona :) i odrobaczana systematycznie :)

teraz jestem w pracy i muszę się już zająć służbowymi rzeczami ale potem postaram się zajrzeć i poczytać co o tym myślicie - bo może mnie stąd wyrzucicie skoro mam "konflikt interesów" z KasiąP...

pozdrawiam
Kinia

Gosiaczek - 2008-03-28, 09:47

Kinia77 napisał/a:
mam "konflikt interesów" z KasiąP...


Myslę że zupełnie niepotrzebnie. Kasi postępowanie było zupełnie standardowe, ja osobiście też zrozumiałam z Twoich poprzednich wypowiedzi że status suki jest inny. Kinia pamietaj że my na głowie mamy wiele psów i jeśli sytuacja nie wymaga naszego zaangażowania (a tak wygladało w tym wypadku) kierujemy uwagę, energie czas i środki na inne - bardziej potrzebujące psy. A co do kliniki na Tatarkiewicza i Twoich na ten temat opinii - oczywiscie masz prawo mieć swoje zdanie i ciachnąc suke tam gdzie ci się podoba. Decyzja p. doktor o tym ze decyduje sie pokroić sukę sterylka + guzki przy jednym zabiegu wynika zapewne z tego ze jest doświadczonym specjalistą - chirurgiem. Prawda jest taka że nei wszyscy veci dobrze się czują w tych tematach i robia tylko typowe zabiegi i nie wszyscy maja specjalizację chirurga. Cena zabiegu jest inna dla fundacji - o tym wielokrotnie pisaliśmy tutaj. Tyle na ten temat. I naprawdę niepotrzebnie się obrażasz na Kasię. Skupmy się na pomocy suce. I tu moje pytanie: powiedz jasno i konkretnie jakiej pomocy potrzebujesz? Tylko ogłoszenia?

KasiaP - 2008-03-28, 09:53

Kinia77 napisał/a:
"konflikt interesów" z KasiąP...

a ja myślalam, że o sunię chodzi, nie o Twój interes ;)

KasiaP - 2008-03-28, 10:03

Kinia77 napisał/a:
mam tylko prosbę w tej chwili aby KasiaP nie zajmowała się sprawą Kory

chętnie, mam co robić, a pytałaś Korę, czy dla niej jest róznica kto się zajmuje"jej sprawą? czy może jednak chce wyjść z klatki?
Kinia77 napisał/a:
:khe:
jeśli chodzi o hotel dla Kory KasiuP to jeśli pokryjesz koszty

często pokrywam koszty :D
ale konflikt interesów pobił wszystkie Twoje wolne wnioski :D

Febe - 2008-03-28, 10:50

mała uwaga w kwestii guzków - może zapytaj weta o możliwość zastosowania środka o nazwie Theranecron (lub coś w tym stylu-mogłem pomylić pisownię) - u mnie jak suka miała guzka w okolicy sutka, to wet chciał ją ciąć - ale poszedłem do innego i po bodajże dwóch podaniach tego środka guzek samoistnie odpadł ...
Kinia77 - 2008-03-28, 11:41

w takim razie dziękuję za pomoc, widocznie moje słowo pisane nie trafia...

możecie puścić tylko ogłoszenie...dziękuję



Febe dziękuję za podpowiedź :)

pozdrawiam
Kinia
p.s.
postaram się poinformować po zabiegu co się dzieje z Korą

KasiaP - 2008-03-28, 11:47

Kinia77 napisał/a:
w takim razie dziękuję za pomoc, widocznie moje słowo pisane nie trafia...

możecie puścić tylko ogłoszenie...dziękuję


haloooooo, kobieto, schowaj urażoną dumę w kieszeń, bo nie o twoje życie tu idzie!
Jest pies, któremu trzeba pomóc i nie jest on Twoja własnością-co wyraźnie deklarujesz.
Obudź się i współpracuj z każdym kto chce i może pomóc, tu nie ma miejsca na fochy!
Tu chodzi o życie!
nie rób nikomu łaski, ze przyjmujesz pomoc, bo obrażasz ludzi, którzy połowę swojego prywatnego życia i pieniędzy przeznaczają na dziesiatki psów takich jak Kora
mam wrażenie, że sama nie wiesz czego chcesz

akacha - 2008-03-28, 12:41

Kinia77 napisał/a:
w takim razie dziękuję za pomoc, widocznie moje słowo pisane nie trafia...

możecie puścić tylko ogłoszenie...dziękuję

dzisiaj sprawdzimy czy bedzie miejsce w hotelu i jesli tak, zabierzoemy ją do hotelu. Chetnie po sterylizacji, bo tam nie ma za bardzo mozliwości. Czy mozemy wstepnie ustalić sterylizację na Tatarkiewicza? Po dziesiątkach zrobionych tam psów bez żadnych powikłań mozemy chyba Pani doktor zaufac, chyba, ze zdecydowanie wolisz Klinia77 innego. Płacisz - decydujesz :) .
prosze o informacje w sprawie sterylizacji i informacje czy w przypadku wyboru inengo lekarza suka mogłaby kilka dni po sterylizacji gdzieś odpocząc zanim pojedzie do hotelu. w przypadku Tatarkiewicza dzieje sie to w klinice.

Kinia77 - 2008-03-28, 13:10

jesteśmy umówione na zabieg w przyszły czwartek w naszej zaprzyjaźnionej klinice...mamy ustaloną cenę zabiegu i koszt pobytu, mamy do niej stosunkowo blisko autem więc nie straci z nami kontaktu,
wydaje mi się że hotel to lepsze wydanie schroniska, ja nie mam do nich przekonania...ale KasiuP to tylko moja opinia...

widzę że wszyscy chcą ją teraz zabrać...zgoda nie jestem właścicielem ale wydaje mi się że jakieś prawa do niej mam w związku z półroczną opieką i miłością którą jej dajemy...

jak komukolwiek uda się znaleźć dla niej dobry dom będzie super my też cały czas pytamy i szukamy...

a twoje słowa KasiuP są obraźliwe bo my też pomagamy innym zwierzętom nietylko psom...ale się tym nie afiszujemy a Ty w tej chwili robisz nagonkę na moją osoobę i mnie się to NIEPODOBA! i prosiłam żebyś się nie zajmowała tym tematem, nie zajęłaś się wtedy mimo bliskości zamieszkania i ja nie życzę sobie pomocy od Ciebie w tej chwili...i mówię to w imieniu Kory która ma więcej ciepła i miłości od nas niż niejeden pies od własnego właściciela...

akacha - 2008-03-28, 13:28

Kinia77 napisał/a:
wydaje mi się że hotel to lepsze wydanie schroniska, ja nie mam do nich przekonania...ale KasiuP to tylko moja opinia...
Kinia post napisałam ja, nie KasiaP, HOTEL TO NIE SCHRONISKO, poczytaj sobie np. informacje w wątku Trezmiętowko. rzucasz takie wolne wnioski na temat działań wolontariuszy, na temat działań hoteli, nie znając ich? nikt na Ciebie nie napada tylko oferuje pomoc PSU - tym razem, skoro zdecydowałaś, ze pies szuka domu nadal, zaproponowałam pomoc konkretną - nie rozumiem zatem poprzedniego postu, zresztą powyższej przepychanki tez nie.

prosiłas o hotel, napisałas ze nie zapłacisz, napisałam ze hotel załatwie i zapłace lub zorganizuje fundusze na niego. też źle?
Kinia77 napisał/a:
widzę że wszyscy chcą ją teraz zabrać

parking nie jest miejscem dla psa... jesli nie my ją zabierzemy zrobi to w koncu jakiś hycel albo straz miejska.
zreszta z Twoich maili zrozumiałam, ze PROSISZ O HOTEL DLA SUNI, problemem są koszty, wiec sie tym zajęłam - na Twoj wniosek! Uwierz mi, mam co robić, wiec zdecyduj co chcesz!

akacha - 2008-03-28, 16:12

jest miejsce dla suki w hotelu :) , wolne i czeka.
Kinia77 - 2008-03-28, 17:49

Akacha wiem że Ty pisałaś o hotelu ale jedyną osobą negatywnie nastawioną do mnie jest KasiaP więc wolałam uprzedzić jej odpowiedź, że to są tylko moje opinie...

przestaje trochę rozumieć zasady tu panujące - informacja o Korze była w zeszłym roku - czy wtedy nie można było zorganizować hotelu???czy wtedy KasiaP nie mogła się udzielać jak teraz to "stara się" robić???

teraz wiem tylko jedno że chcecie ją koniecznie wziąć z parkingu...stwierdzenia o hyclu straży miejskiej są nie na miejscu...była tu straż dla zwierząt bo mieliśmy kłopot z ludźmi ganiającymi koty i stwierdzili że krzywda faktycznie jej się nie dzieje - KasiP dawno tu nie było, a i tak jej odruch na widok Kory była taki że to jest przerażający stan - wierzcie mi widziałam gorsze rzeczy - czasami z mężem udzielamy się w straży dla zwierząt wolontarialnie...my Korze posprzątaliśmy w tym kojcu, ma świetną budę i jest zadbana, ma kontakt z ludźmi i nami...


Akacha powoli - jaki hotel i co dalej? mamy robić zabieg? czy nie tylko szybko do hotelu? nie wiem co o tym myśleć...ja się mogę zgodzić na wszystko co przyniesie szczęście Korze tylko żeby to miało sens i ręce i nogi...i żeby jej się czkawką nie odbiło...

kwapa - 2008-03-28, 17:54

Kinia77, mam wrazenie, ze jednak nie odwiedzials strony Fundacji i nie bardzo wiesz o czym piszesz... jakich zasad nie rozumiesz, bo ja nie rozumiem Twoich... napisalas, ze nalezy ja zabrac- dziewczyny chca ja zabrac, to sie okazalo, ze "teraz to wszyscy"... przeanalizuj prosze jeszcze raz swoje posty i moze wtedy bedziesz widziala o co chodzi KasiP... Nie podejrzewam aby KasiaP byla do Ciebie negatywne nastawienie bo szczerze mowiac- jaki ma w tym interes?? Chodzi o psa i cos z tym nalezy zrobic... Napisz prosze moze najlepiej czego oczekujesz i wtedy unikniemy rozbierznosci zdan...
akacha - 2008-03-28, 23:07

Kinia77 napisał/a:
informacja o Korze była w zeszłym roku
z której potem wynikło, ze na wiosne bedzie dom i sunia w nim z wami. dlatego nikt nie myslał, ze sunia nadal rezyduje na parkingu.
KasiaP niesłusznie odebrała razy od Ciebie, zaraz w pierwszym mailu napisała od razu, ze Cię nie zrozumiała, bo wtedy sunia byłaby u niej zamaist Sary. To chyba wyczerpuje wszystko. Gdyby jednak była watpliwość co do jej intencji, wystarczy przejrzec coś o KasiP korzystając z funkcji "pokaż wszystkie posty użytkownika". rzut oka i wiemy z kim mamy do czynienia, z histeryczką czy osoba pomagającą konstruktywnie psom.

kwapa napisał/a:
Napisz prosze moze najlepiej czego oczekujesz

to podsumowuje wszytsko.

izabellah - 2008-03-29, 02:08

kinia 77 cierpi chyba na brak zdecydowania ,stąd cały ten bałagan i fakt, że suka nadal sterczy sama na parkingu.
kinia chciałaby , ale się boi, nie jest pewna, prosi o pomoc, ale zaraz potem z tej prośby sie wycofuje i tak od pół roku, a suka dalej w samotności czeka na lepszy dzień.
Ps. W hotelu będzie bezpieczna , nie będzie sama, tam gdzie jest może ją spotkać coś złego ,bo jest bez opieki, a wariatów na tym świecie nie brakuje.

Spodziewam się jednak, że kinia już nie chce , a nawet, że nigdy nie chciała pomocy ,bo kinia nigdy nie zdecydowała czy jest w stanie z sunia się rozstać.....decyzji po dzień dzisiejszy brak, a suka nadal kibluje w klatce.
Przepraszam z góry za mój ton, ale prawda jest taka,że to kinia przestała się odzywać tym samym dała nam do zrozumienia, że sama poradzi sobie i prawdopodobnie sunia z nią zamieszka w nowym domu.
Ponieważ na co dzień mamy wiele psów, często wręcz umierających , sami rzadko wydzwaniamy by prosić o kolejnego psa, który zresztą miał opiekuna w Twojej osobie.

KasiaP - 2008-03-29, 11:19

miałam się nie odzywać ale tylko powiem tak:
Kinia77 napisał/a:
ale jedyną osobą negatywnie nastawioną do mnie jest KasiaP

nie jestem do Ciebie nastawiona negatywnie, wręcz przeciwnie, jestem nastawiona negatywnie tylko do rozwoju wypadków, które potoczyły się tak, a nie inaczej.
Teraz potrzeba konkretnej współpracy, niczego więcej.

goskamis - 2008-03-29, 11:26

KasiaP, potrzebuje sie z Tobą skontaktować moje gg410233 jeśli mozesz zalerzy mi na czasie :D
TOMEK K - 2008-03-29, 13:04

Hello.Pobyt w hotelu i ziazane koszty z Kora pokryje bardzo chetnie.
Marta025 - 2008-03-29, 13:05

TOMEK K, :clap: :clap: :clap:

jesteś niemożliwy :wub: :wub:

TOMEK K - 2008-03-29, 13:06

Oczywiscie jak sie kobietki w koncu dogadacie
:klutnia:

KasiaP - 2008-03-29, 13:38

:D :clap:
ALEBAZI - 2008-03-29, 14:19

TOMEK K, się zakocham normalnie :wub:
Marta025 - 2008-03-29, 14:43

ALEBAZI napisał/a:
TOMEK K, się zakocham normalnie :wub:


Czy Ty aby nie masz już męża ;) :o

ALEBAZI - 2008-03-29, 15:04

toz napisałam w czasie przyszłym ;) :P męża mam teraz :P
Kinia77 - 2008-03-29, 22:13

przepraszam że znowu się nie odzywałam... wczoraj byłam w pracy prawie cały dzień, dzisiaj też a potem na kotroli z naszym owczarkiem...i niestety nie jest dobrze :( będzie miał kolejną operację...kuleje, łapa puchnie, zastrzyki nie pomagają, usg się nie podoba...
jestem zmuszona w tej chwili odłożyć sterylizację Kory, moja Pani dr już o tym wie...koszt operacji to znów kolejny 1tys zł i Kory gdzieś około tego wszystko razem...

możecie myśleć w tej chwili o mnie co chcecie naprawdę w tej chwili jest mi to obojętne...

ale jeśli chodzi o podjęcie decyzji że Kora z nami zostanie w naszym przyszłym domu to były przypuszczenia zarówno tu na forum jak i w ostatniej rozmowie z Martą, po ustaleniach odnosnie domu koło olsztyna....ja czekałam na jakiś odzew tak jak na moje ogłoszenia zamieszczane w różnych miejscach tak i stąd...

ale ponawiam pytanie co dalej - zdaję się na wasze propozycje mimo że nie uzyskałam odp na swoje wcześniej zadane pytania???co to za hotel, gdzie i kiedy Kora miałaby tam pojechać i kto przejmie nad nią formalnie opiekę i odpowiedzialność???

w tej chwili chce mi się tylko płakać z powodu moich psów...

TOMEK K - 2008-03-30, 14:38

Jak ktos moze sie tym zajac,to prosze.Ile to jeszcze ma trwac?Ja niestety nie dysponuje wonym czasem,ale moge zajac sie reszta.
akacha - 2008-03-30, 22:29

Kinia77 napisał/a:
co to za hotel, gdzie i kiedy Kora miałaby tam pojechać i kto przejmie nad nią formalnie opiekę i odpowiedzialność???

Kinia już spieszę z odpowiedziami:
opieke nad psem przejęła by fundacja, hotel w Trzemiętówku - najlepszy z dotychczas przez nas testowanych, ostatnio na wizycie kontrolnej w hotelu była Marta025. Sa tam nasze 2 psy w tej chcwili, ich stan poprawia się, nie mamy zastrzeżeń. Sterylizacje w razie kopotu moizna wykonać tam u weta w Bydgoszczy, w doskonałej klinice, u doswiadczonej weterynarz. opcja inna, lepsza, jak myslę - sterylka na Tatarkiewicza i sunia do Trzemiętowka. Tomek K jak widzić obiecał pokrycie kosztow pobytu.
Koszty wynegocjowane przez fundację sa do przełknięcia: 5,50 zł/doba za psa plus miesięcznie worek karmy 15 kg.
Myslę, ze oferta pomocy konkretna jest, tym bardziej, ze proponowałam pomoc w zebraniu pieniedzy na sterylizacje, ale powiedziałas, ze wolisz sama. W nieprzewidzianej przez Ciebie sytuacji (operacja Twojego psiaka), moja oferta nadal aktualna jest.
pozostaje sunie wysterylizować i zawieźć do Trzemietowka lub zawieźć i wysterylizowac. zATEM POTREZBA NAM TRANSPORTU. To ok. 16 km od Bydgoszczy.
Tomek K dzięki za pomoc :wub:

Kinia77 - 2008-03-31, 08:10

Kasiu w takim razie rozumiem że możemy umówić Korę na zabieg na Tatarkiewicza a Ty lub Tomek zajmiecie się formalnościami, a po zabiegu my ją zawieziemy do tego hotelu???czy ktoś jeszcze mógłby lub chciałby wtedy tam być czy pojechać z nami naszym autem oczywiście?

jeśli chodzi o pokrycie kosztów to tak naprawdę okaże się po zabiegu cena końcowa bo nie wiadomo jak pani dr podejdzie do tych guzków - mogę się umówić z Wami w ten sposób że pokryjemy koszty zabiegu Kory po połowie np z Tomkiem, jeśli on może i się zaoferował :D jeśli chodzi o karmę to sunia ma w tej chwili rozpoczęty worek karmy 25kg i jedzenie jesteśmy a stanie jej zapewnić - nie wiem jak to potem wygląda w hotelu np. z karmą czy należy ją dowozić...

dziękuję Kasiu za odzew i pomoc :D ale i tak będzie mi źle bez niej...boję się tylko że jak się nie znajdzie dla niej nowy właściciel to czy będziemy mogli ją wziąć do siebie???tylko na nowo musielibyśmy przyzwyczajać nasze psy do siebie na wzajem, bo teraz przynajmniej mają ze sobą super kontakt...

Kinia77 - 2008-03-31, 08:20

sorry Kasiu chyba nie zrozumiałam w pierwszej chwili - ten koszt 5.5 + worek karmy dotyczy hotelu ??? a co z kliniką i zabiegiem??? przecież od razu po zabiegu nie będzie mogła jechać w tak długą podróż...
akacha - 2008-03-31, 11:32

Po kolei wyglada to tak :) :
Zaraz umawiamy Tatarkiewicza - sunia jedzie tam i moze zostac po zabiegu do 10 dni, zobaczymy jak pani Dr ustosunkuje się do guzków i czy uda sie je usunąc za jednym zamachem, czy to nie bedzie nadmierne obciążenie dla suni. koszt samej sterylki 350 zł, zobaczymy co z guzkami.
rozliczac sie bedzie fundacja z p. dr, wiec jak juz bedzie znany koszt, podam go i wpłaty trzeba będzie dokonać na konto fundacji.
Karma - wysyłam worki kurierem. mozna to co ma sunia zawieźć razem z nią.
Czy dobrze zrozumiałam ze Wy zawieziecie sunię? jeśli tak super, bo problem transportu przestaje istnieć, przy okazji mozna zawieźć karme.
5,50 na dobe plus karma to koszt utrzymania suni fundacyjnej w tym hotelu. czyli miesięcznie wychodzi 170,50 zł plus karma. Tomek K zadeklarował utrzymanie, jesli Wy chcecie partycypować w kosztach poprzez karmę, możecie ja wysłac lub zawieźć np. zapas na 2 miesiące.

jesli nie znajdzie sie nikt chętny sunia moze byc adoptowana przez Was - nie ma problemu. kiedy byłaby taka mozliwość? i co musiałoby nastąpić zeby to się zdarzyło? (zmiana warunków mieszkaniowych?)

jak będą pytania pisz,a odpowiem w miarę czasu i możliwości. wyślij mi namiary do siebie, mój email: kasia@rottka.pl, tel. 606 910 935

Kinia77 - 2008-03-31, 12:27

Kasiu moje dane - K.Bogus@itl.waw.pl i tel 501642058
jeśli chodzi o zabieg - czekam na info od Ciebie? zawozimy ją, karmimy, wyprowadzamy i dowiedzamy :D

jeśli chodzi o podróż do hotelu to w 100% my ją zawieziemy :) myślę że weźmiemy karmę dla niej taki worek 25kg przy jej odchudzającym trybie żywienia (szczególnie po sterylce) wystarczy na 2 miesiące - możemy zrobić tak że my kupujemy karmę a Tomek opłaca hotel i już..jeśli oczywiście pasuje taka opcja?


my będziemy mogli ją wziąć do siebie jak będzie dom przynajmniej do zamieszkania przez jedno z nas - w czerwcu planujemy fundamenty, na jesieni reszta i być może uda się na poczatek zimy...mam nadzieję...

bardzo dziekuję Kasiu :wub:

akacha - 2008-03-31, 13:30

Kinia77 napisał/a:
jeśli chodzi o zabieg - czekam na info od Ciebie? zawozimy ją, karmimy, wyprowadzamy i dowiedzamy :D
Kinia tak, sprawdzimy dzisiaj i dam znać, dzieki za dane, worek powinien wytstrczyc, wszystk onapisze jak ustalimy u Pani DR :) . CIESZE SIE ZE W TEMACIE SUNI COś SIE DZIEJE I TO TYLE POZYTYWNEGO :) . tRZYMAJ KCIUKI, moze uda sie Twoją pupilke dac do kliniki jak najszybciej :wub:
Kinia77 - 2008-03-31, 14:02

trzymam mocno :clap: :wub:
Kinia77 - 2008-03-31, 18:22

Kasiu zdjęcia wysłane...
akacha - 2008-03-31, 21:24

i oto są, zobaczcie jaka sunia jest piekna!









Marta025 - 2008-03-31, 21:30

śliczna :wub: :wub:

Oj Kinia szczerze wątpię aby na Ciebie poczekała ;) , może szybko znaleźć domek :wub:
Trzymam za Was kciuki

ALEBAZI - 2008-03-31, 21:37

śliczności :wub:
akacha - 2008-03-31, 23:15

Kinia proszę sunię przywieźć w czwartek około 22. godz. rano pani doktor ją ciachnie, wie, że na 10 dni, że od rottki i że z parkingu :) . powiedz Jej jeszcze dla pewności - przypomnij o guzach, Pani dr obejrzy, a pewnie i tak w trakcie dopiero zdecyduje czy ciachnąć wszystko. Nie martw się, sunia będzie w dobrych rękach :)
TOMEK K - 2008-04-01, 00:39

Piekna dziewczyna :D :wub: :wub:
Kinia77 - 2008-04-01, 08:07

Marta025 niestety wygląd to nie wszystko - Kora pięknie wygląda na zdjęciu, czasami ma niestey gorsze dni jeśli chodzi o chodzenie i bieganie... ludzie nie chcą brać suczki rottki 6 latki w dodatku chorej-guzki i stawy biodrowe... wiem coś o tym... to wcale nie jest takie łatwe żeby Kora znalazła nowy dom - dobry dom na starość :(
akacha - 2008-04-02, 00:16

Kinia potwierdź mi jeszcze ten czwartek 22 koniecznie, musze podać na 100% , a sunia przy was naprawde wypiękniała :wub:
akacha - 2008-04-02, 18:59

Zmiana planów. Na zyczenie Kinii i jej męza, ktory bezposrednio opiekuje się sunia, Kora będzie sterylizowana jutro w tej samej klinice co ich pies będzie operowany.
Tomek K wstrzymaj sie jeszcze z wpłata, sunia spędzi 10 dni w klinice po operacji, zobaczymy co potem. póki co skupiamy się intensywnie na szukaniu domku.

trzymajcie kciuki jutro o 17.00 sunia jest operowana.

Kinia czekamy na pozytywne wieści :D

ALEBAZI - 2008-04-02, 19:39

to trzymamy kciuki :flex: :flex: :flex: będzie dobrze :flex: :flex: :flex:
goskamis - 2008-04-02, 19:55

musi być dobrze :wub: :D
Kinia77 - 2008-04-03, 08:05

dzisiaj mamy ten "wielki" dzień...postaram się jak najszybciej przekazać informację po zabiegu Kory...

najpierw jedziemy z nią i z labkiem, bo naszemu Argosikowi gruczoły odbytowe się "przytkały" :D a potem po zabiegu Kory ona się będzie wybudzała przy nas a Hektorek na kolejny zabieg...

dziękujemy bardzo za trzymanie kciuków :wub:

akacha - 2008-04-03, 08:44

Kinia77 napisał/a:
dzisiaj mamy ten "wielki" dzień...postaram się jak najszybciej przekazać informację po zabiegu Kory...
Kinia, czekamy wszyscy, powodzenia dla Kory i gruczolakowi też się pewnie przyda bo nic przyjemnego go nie czeka ;)
Kinia77 - 2008-04-03, 10:18

wiem, ale nas zapachowo też nic miłego nie czeka :D
retka1976 - 2008-04-03, 19:47

I jak Kora się czuje po zabiegu?
Kinia77 - 2008-04-03, 20:52

Witajcie,

właśnie wróciliśmy z Hektorem - wszystkie psy po swoich zabiegach...uff

Kora została z całym ekwipunkiem w klinice łącznie z grafikiem wyprowadzania na spacery :) z czego wszyscy w klinice się śmiali - ale tak naprawdę byli zaskoczeni że aż tak ktoś się troszczy o psy...

wracając do zabiegu Kory - sterylizacja się odbyła bez komplikacji i bez problemów został usunięty ten największy guz, dodatkowo dwa małe i mała narośl na tylnej łapie

pani dr bardzo się nie podobały te guzy - wyniki badania histopatologicznego za trzy tygodnie

na razie Kora zostanie w klinice, czuje się dobrze byłą kontaktowa, jedynie się nie ruszała ospała trochę - dzisiejsza noc w klatce pod kocykiem a od jutra w pokoiku na posłanku :) - będziemy was informować na bieżąco - przynajmniej postaramy się...

dziękujemy za trzymanie kciuków za zabieg ale trzymajcie kciuki też za wyniki...

pozdrawiam
Kinga

akacha - 2008-04-03, 20:55

Kinia, ufff :wub: , jak dobrze, teraz spokojnie xzekamy na wieści i wyniki, brawa dla Was :clap:
Kinia77 - 2008-04-03, 21:08

:wub:
Marta025 - 2008-04-03, 21:24

:clap: :clap: dużo zdrówka dla piechów :wub:
ALEBAZI - 2008-04-03, 21:43

Kinia77, :wub: :wub: dalej trzymamy kciuki :wub:
goskamis - 2008-04-04, 08:50

Kinia77, trzymamy kciukii powodzenia :flex: :flex: :wub:
Kinia77 - 2008-04-04, 20:15

Dzisiaj Kora brykała już na spacerki w piękny zielonym ubranku :)
jak zrobimy zdjęcia w weekend to prześlemy Kasi do zamieszczenia ich na forum...

tak czuje się dobrze, ma apetyt, bawi się ale jak my przyjeżdżamy i idziemy na spacer to szuka samochodu żeby jechać z nami...

jeśli ktokolwiek z was znajdzie dla niej dom na stałe będzie super - na razie robi za maskotkę w klinice i bawi się świetlnymi zajączkami z lampki :) lekarze mówią nam że szkoda"że nie wszystkie rottki są takie jak Kora" :)

pozdrawiamy
Kinia i Piotr z psiakami

akacha - 2008-04-04, 21:04

jakie fajne wieści, Kinia przypomnij mężowi o aktualizacji opisu Kory :)
akacha - 2008-04-08, 01:15












Kora :wub: :wub: :wub:

ALEBAZI - 2008-04-08, 02:03

:wub: :wub: Kora zdróweczka dla Ciebie :wub:
Marta025 - 2008-04-08, 07:19

Ale fajnie wygląda w tym ubranku :D

Dużo zdrówka :wub:

goskamis - 2008-04-08, 15:17

ja tez duzo zdrówka zycze :wub:
TOMEK K - 2008-04-08, 15:23

Wyglda jak pielegnirka :D :D :D
Kinia77 - 2008-04-11, 17:26

nasza pielęgniarka goi się superowo, szwy będziemy zdejmować w sobotę a w niedzielę przyjazd do siebie, a i jeszcze kąpiel w klinice...

czy ktoś ma może jakąś rodzinkę chętną wziąć Korę do siebie?
mój znajomy nie może, pani z parkingu też się nie odzywa...na ogłoszenia nie ma odzewu...

Kasiu czy mogłabyś zamieścić trochę tych informacji z opisu które Ci przesłałam i zdjęć - na rottka.pl- w temacie Kory, bo tam temat umarł ???

Agnieszka P - 2008-04-11, 18:23

Kinga a moze dac zwykłe ogłoszenie do warszawskich gazet
Kinia77 - 2008-04-12, 12:14

dawałam do oferty, metra, wyborczej... i na psich forach i rozwiesiłam w kilku klinikach - ale dużo jest psiaków w potrzebie, większość z nich jest niestety w dużo gorszej sytuacji i gorszych warunkach :(
akacha - 2008-04-16, 00:54

u nas też cisza :(
Kinia77 - 2008-04-16, 07:56

u nas też a szkoda :(

Kora jest już u siebie w budzie przeszczęśliwa, prawie nie wychodzi z niej - po kąpieli ma świeże posłanko więc jest cała happy :)

trochę jeszcze się męczy jak chodzi ale to chyba bardziej jest związane z zabiegiem - wszystko musi się powoli pozrastać... ale apetyt ma jak zawsze :)

gdyby komuś udało się znaleźć dla niej domek wcześniej byłoby super - aczkolwiek oczekiwanie na wyniki mnie osobiście dobija...pamietam oczekiwania na wyniki naszej Sabci... :(

pozdrawiamy wszystkich :D

ALEBAZI - 2008-04-16, 10:16

Kinia77, trzymajcie sie, będzie dobrze :flex:
akacha - 2008-04-16, 22:40

Kinia jeszcze trochę i beda, uszy do góry, musi byc dobrze!
goskamis - 2008-04-17, 11:23

Kinia77, :flex: :flex: :flex: :wub:
Kinia77 - 2008-04-24, 07:36

witajcie,
mam informację od dziewczyny, która pracuje w klinice gdzie Kora miała zabieg, że przyszły wyniki...i niestety nie są dobre...podobno guzy były rakowe złośliwe i we krwi są komórki rakowe...
może uda nam się dzisiaj podjechać i odebrać te wyniki...ale aż się nie chce po nie jechać...
Kora jak narazie ma apetyt, mało pije, chodzić chodzi ale na spacerze jak odchodzi za daleko od kojca to piszczy - i nie wiemy z mężem czy to z powodu zabiegu, może jakieś zrosty ją bolą a może ma jakiś uraz po opuszczeniu swojej budy na te 10 dni??? nie wiemy co jest przyczyną...
zrobiła się jeszcze większą pieszczochą, na koty przestła reagować, zmienił jej się głos szczekania...jakoś tak się zmieniła...

pozdrawiamy wszystkich

akacha - 2008-04-24, 09:40

Kinia77 napisał/a:
może uda nam się dzisiaj podjechać i odebrać te wyniki...ale aż się nie chce po nie jechać...
Kinia od razu pytaj weta jakie sa szanse wg niego i jakie leczenie by proponował podjąc! a najlepiez zeskanyj wyniki lub zrob im zdjecie i zamiesc tutaj, bedziemy konsultowac
Kinia77 - 2008-04-25, 08:56

Witam wszystkich,

Przesłałam Kasi wynik Kory, mam nadzieję, że uda jej się zamieścić ;) bo ja techniczna nie jestem...


Lekarz powiedział, że mamy trzy wyjścia:
- pierwsze obserwować czy coś się nie dzieje, nowe guzki, powiększone węzły chłonne, wizyty ogólne raz lub dwa razy na miesiąc takie kontrolne...
- drugie wyjście chemia - ale z jej sercem nie wróży to dobrze, bo samą narkozę źle zniosła, ma w gorszym stanie serducho niż nasza starsza suczka...
- trzecie wyjście - jakiś lek w zastrzykach na lit Z w serii 10 zastrzyków w różnych odstępach czasu zwiększających odelgłość między nimi, każdy za 50zł - skutek może być różny

mamy jeszcze pojechać na SGGW i skonsultować tą diagnozę ale nie wiem co robić... wyniki nie są dobre... :(

pozdrawiam
Kinga

akacha - 2008-04-25, 23:16

oto wyniki badań:


Kinia77 - 2008-04-27, 18:27

Kasiu jakoś nie widzę tej konsultacji... czyżby wszyscy zapomnieli o Korze tu na forum???
akacha - 2008-04-30, 01:01

przekazałam mojemu wetowi, niesteyy wraca dopiero kilka dni po długim weekendzie :( . moze jeszcze uda sie innym kanałem
Mal_Wla - 2008-04-30, 09:51

Kinia77, a może sama skonsultuj jej wyniki z dr Jagielskim z leczenicy 'Białobrzeska' - to chyba najlepszy zwierzęcy onkolog w Wawie http://www.bialobrzeska.w...dul=niusy&id=59
KasiaP - 2008-04-30, 23:03

Hej,

Rzeczywiście wyniki bardzo nieciekawe - chociaż brakuje mi oceny stopnia złośliwości (w zależności od niego zmienia się rokowanie). Nie znam przypadku i nie wiem jak rozległe są histologiczne zmiany - chodzi o to, czy np. w grę wchodziłaby hemimastektomia lub mastektomia całkowita +ew. chemia. Jeśli zmiany są również w naczyniach można podejrzewać obecność przerzutów w innych narządach. Czy miała robione prześwietlenie płuc? Jeśli tam są przerzuty, to w zasadzie najbardziej humanitarnym rozwiązaniem jest eutanazja, zwłaszcza że jak gdzieś przeczytałam, że również z jej sercem jest nieciekawie... A może nietolerancja wysiłkowa bierze się już z przerzutów w płucach, a nie z serca?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

Jagna Kudła

Mal_Wla - 2008-05-02, 15:31

Kinia i co z sunią?
Kinia77 - 2008-05-02, 20:00

na razie jest ok, aczkolwiek jest wolniejsza, piszczy w różnych momentach na spacerze i próbuje się lizać po brzuchu...wybierzemy się może po długim weekendzie na prześwietlenie - ale przerzuty na płuca miały by chyba jeszcze jakieś dodatkowe objawy oprócz zadyszki....??? a co jeśli faktycznie nie jest ok w środku i wygląda to kiepsko???
apetyt ma, natomiast mało pije musimy jej wlewać wodę do jedzenia żeby wypiła jakąś konkretniejszą ilość wody...tak jest rześka w ruchach na spacerach, jedynie jej tylne stawy mamy wrażenie się pogorszyły torchę jej siada ten tył...
po\drawiamy Kinia i Piotr

Mal_Wla - 2008-05-02, 21:05

Kinia, ja nie mam żadnego doświadczenia z nowotworami u psów, więc nie wiem jakie są dokładnie objawy, itp., ale skoro wyniki wyszły kiepskie to pilnie zrobiłabym wszystkie możliwe badania by ją całkowicie zdiagnozować i wówczas się zastanowić co dalej, leczenie albo... Wszystko byle tylko nie cierpiała. W przypadku nowotworów czas ma ogromne znaczenie, złośliwe rozwijają się w ekspresowym tempie :(
Mal_Wla - 2008-05-08, 08:18

Kinia, udało Ci się zrobić jej rtg?
Mal_Wla - 2008-05-09, 23:29

???
Kinia77 - 2008-05-11, 21:41

ale ona się strasznie rusza i jest nie do utrzymania, denerwuje się przy tym tak że i oddech jest inny...nie wiem ja się nie znam...

pozdrawiamy Kinia i Piotr

goskamis - 2008-05-13, 13:48

Małgosia Wlazła napisał/a:
Nie rozumiem tylko po co vet chce jej dać narkozę podczas robienia rtg
Ninia tez miała nawet trzy rtg pod rząd i usg które chyba ją bardzo bolało a tez było bez narkozy . jak Kora ma juz tak zaawansowanego raka to czy jest ludzkie pozwalać zeby rak ją zzerał powoli do końca jeśli zadne leki nie ma sensu podawać Ninia do końca była radosna ostatnie dwa dni były koszmarem a musiała cierpieć wcześniej i ja tego nie wiedziałam inaczej nie pozwoliła bym jej na to cierpienie :( to jeślifaktycznie nie ma szans na wyleczenie to jest sens zeby cierpiała jeszce jak piszeszKinia77, kilka tyg lub mies ( to jest potworny ból imęka dla psiaka) .Oczywiśie są to tylko moje przemyślenia i mozecie mi mieć to za złe ale ja pamiętam do dziś te cierpiące ślepia w ostatnich 2 dniach mojej Nini i powiedziałam ze nigdy juz nie dam tak cierpieć psu gdzie juz wiadomo ze nic sie nie da zrobic
Gosiaczek - 2008-05-13, 15:20

Narkoza podczas rtg potrzebna jest po to żeby pies leżał nieruchomo. Inaczej zdjęcie się nie uda, zwłaszcza że psy podczas badania są zdenerwowane zazwyczaj, dyszą i się wiercą, czesto są ukałdane w nienatruralnej pozycji, przypięte psami. Są nieliczni, bardzo doświadczeni lekarze którzy robią bez uśpienia ale często wtedy zdjecie trzeba powtrzać wielokrotnie i też nie ma gwarancji że wyjdzie jak trzeba. Takie są moje doświadczenia w temacie - na własnej skórze a raczej na skórze własnych psów. czy w przypadku tej suni takei badanie ma sens - to już inna sprawa
Mal_Wla - 2008-05-13, 22:52

Spotykam w parku pewnych Państwa, którzy obecnie mają pięknego rottka a wcześniej mieli trzy sunie - wszystkie stracili z powodu nowotworu. W przypadku ostaniej walczyli wszelkimi możliwymi sposobami i mimo wszystko też się nie udało. pamiętam, że powiedziała mi, że żałuje do tej pory, że nie pozwoliła jej odejść za TM przynajmniej ze 3 m-ce wcześniej, bo kiedy to zrobili sunia miała już nawet przerzuty w kręgosłupie. Pamiętam też, co mi szczególnie utknęło w pamięci a co powszechnie chyba wiadomo, że rottki są bardzo oporne na ból i go nie okazują... i tu właśnie pojawia się bolesne pytanie, czy jest sens by musiały nam to udowadniać.

Kinia, jeśli sunia bardzo cierpi a z tego, co pisałaś to tak chyba jest, to może nie warto jej przedłużać tego cierpienia. Wiem, że to ciężka i bolesna decyzja, ale przemyślcie to proszę :(

KasiaP - 2008-05-13, 23:31

Może jednak rtg zanim ją pogrzebiemy?
Mal_Wla - 2008-05-14, 07:50

Rtg koniecznie i najlepiej bez narkozy. W ogóle powinna być zrobiona pełna diagnostyka, może jednak mimo wszystko leczenie jeszcze wchodzi w grę???
Uśpienie znaczy tylko w sytuacji bez wyjścia

Kinia77 - 2008-05-14, 07:51

potwierdzam to o czym pisze Gosiaczek, niestety Kora jest uciekinierką jeśli chodzi o wizyty u lekarza i nie lubi się kłaść, poprostu się wyrywa a jak już pisałam KasiuP narkoza jej nie posłuży bo tym razem lekarz nie daje gwarancji że się obudzi i wtedy na nic nam się zda to prześwietlenie...
Kora ma słabiutkie serducho i mam wrażenie że coraz gorzej chodzi - stawy jej dokuczają, są dni kiedy nie chce jej się wyjść z budy i kojca na spacer...teraz jeszcze zaczną się ciepłe dni i to też jej nie posłuży - szczęście chociaż mamy z tą budą, która jest w cieniu a nad nią drzewko liściaste :)
Kora przestała już piszczeć na spacerach - być może faktycznie coś się tam zrastało albo się bała że już nie wróci do kojca??? nie wiem...
nie chcemy jej usypiać bo mimo cięższych dni są też i takie jak już pisałam że ma w sobie jeszcze chęć życia...
my też usypialiśmy Sabinę po dwóch tygodniach ciężkiej walki o życie ale podjęliśmy decyzję słuszną i ostateczną i z pewnością nie będziemy przedłużać bólu Korze jeśli faktycznie stwierdzimy że już czas...kwestia jak ona się będzie czuła dalej...
dziękuję wszystkim za uwagi a o Korze postaram się pisać na bieżąco :)

pozdrawiamy Kinia i Piotr

Mal_Wla - 2008-05-20, 15:46

Kinia, a czy zamiast narkozy nie wystarczyłoby jej podać jakiś środek uspokający??? Zapytaj proszę swojego veta. Nie znam się dokładnie na nich, ale np. może Sedalin, który często podaje się psom w podróży. Coś co ja wyciszy ale nie zwali z łap.

Jak dla mnie podawanie narkozy tylko po to by zrobić badanie jest szaleństwem... Ale to badanie to bym koniecznie zrobiła, by wiedzieć, co robić dalej, bo moze nie ma jeszcze przerzutów i może jest szansa na leczenie...

Kinia77 - 2008-05-21, 09:06

Małgosiu wiemy jak Kora reagowała przy robionej je narkozie - uspokoiła się dopiero wtedy jak głęboko zasnęła...usypiając jak usłyszała nasz głos czy lekarz włączył lampkę on się tak potrafiła wybudzić że musieliśmy czekać o wiele dłużej zanim zaśnie...
ona się starsznie boi jak coś się robi przy niej, najspokojniejsza była wtedy jak moja koleżanka robiłą jej zastrzyki przy kojcu ale niestey prześwietlenia nie da się tak zrobić... :(
ale Kora ma chęć życia mimo że faktycznie szybko się męczy i nie za bardzo chce jej się chodzić...ale mimo apetytu linię trzymamy :)
jej oczy są tak inne od oczu naszej Sabci, nie mogłabym jej uśpić w tej chwili nawet wiedząc że ma przerzuty na płucach czy gdziekolwiek indziej bo ona chce żyć - jak straci tą chęć walki ( a co z pewnością nastąpi jak mówili nam lekarze) wtedy podejmiemy decyzję...
na razie jesteśmy z pięcioro - Kora cieszy się szczególnie z towarzystwa naszego labka :)

pozdrawiamy wszystkich
Kinga i Piotr

Gosiaczek - 2008-05-21, 09:10

Kinia77 napisał/a:
wiedząc że ma przerzuty na płucach

Ja już się zakręciłam przyznam........czy to jest potwierdzone?

Kinia77 - 2008-05-22, 18:46

nie jest potwierdzone tylko możliwe - napisałam w kontekscie "nawet wiedząc po zrobieniu prześwietlenia potwierdzającego przerzuty..."
Kinia77 - 2008-06-16, 07:17

dziewczynki Kora miała miesięczne wakacje :)
była z moim bratem na naszej działce leśnej gdzie się budujemy, nie było robotników więc był spokój - w tą sobotę niestety musimy ją znowu zabrać do miasta...
pierwsze dwa dni nie mogła się odnaleźć i ciężko znosiła mieszkanie w przyczepie kempingowej z człowiekiem, Konrad musiał mieć otwarte drzwi do niej...
ale potem to tylko czyste szaleństwo i same smakołyki w postaci kiełbasek i smakołyków - ale linia nadal utrzymana :)
bawi się tam jak szczeniak, ma psiaka pluszaka a właściwie resztki :) piłeczkę tenisową i patyczka w kształcie rogów więc wygląda z nim prześmiesznie :) :)
czuje się dobrze, ma czasami takie baaardzo senne dni, gdzie nic jej nie rusza...pojawił się niestety jakiś guzek na grzbiecie i jeden sutek z przodu zaczął się powiększać....
Ale i tak nasza Kora jest baaardzo dzielna :) a jak broni terenu i nas !
pozdrawiamy wszystkim - Kinga i Piotr

oxa - 2008-06-17, 13:14

Ejże, budujcie się szybciej :D
Kinia77 - 2008-07-04, 07:40

Witam wszystkich ponownie i mam pytanie - czy ktoś z was zetknął się z lekiem ZYLEXIS - lekarka powiedziała nam, że stosuje ten lek u psów np. po usunięciu guzków rakowych z dużym efektem tzn. nie pojawiają się nowe guzki a odporność psa jest bardzo podwyższona, pies jest bardziej żywiołowy i ma większe szanse na zwalczenie raka itd. - generalnie prawie lek cudowny, który oczywiście może zawieść...
Kora po usunięciu gruczolaka mlekowego b. złośliwego, miała komórki rakowe we krwi - nie chcemy jej podawać chemii bo to niesamowita męczarnia dla psa (już to przechodziliśmy z naszą Sabą) i zastanawiamy się teraz nad tym lekiem...tzn. wczoraj dostała pierwszy zastrzyk i tak kolejne dwa co dwa dni a potem raz na miesiąc jeden - może brać go dożywotnio :)

jeśli ktoś z Was zna ten lek lub coś słyszał o nim proszę o jakieś info :)

suczka jest w tej chwili z nami ale może za jakieś trzy tygodnie znowu pojedzie na działkę - jak wczoraj jechaliśmy do weta myślała że jedzie na działkę była taka zadowolona - ale się zawiodła jak dojechała do kliniki :(

może Korcia jeszcze dożyje naszej przeprowadzki do domku :) oby tak było.....

pozdrawiamy wszystkich

?wider - 2008-07-04, 08:44

Witaj. JA jeszcze nie miałem z tym styczności ale MałgosiaWlazła napewno, oto wątek http://www.forum.rottweil...ighlight=#54883

Pozdrawiam.

izabellah - 2008-07-04, 13:45

Czy ona jest z Wami w mieszkaniu , czy na parkingu ?
Trzymam kciuki by jak nadłużej cieszyła się życiem z Wami.

sacha50 - 2008-07-04, 13:53

ja tez trzymam kciuki :flex:
Kinia77 - 2008-07-04, 17:10

niestety jeszcze na parkingu... ale teraz do późnej jesieni będzie często bywała na naszej działce albo z moim bratem albo z nami - wtedy jest przeszczęśliwa :)
Mal_Wla - 2008-07-04, 17:16

Kinia77 napisał/a:
Witam wszystkich ponownie i mam pytanie - czy ktoś z was zetknął się z lekiem ZYLEXIS - lekarka powiedziała nam, że stosuje ten lek u psów np. po usunięciu guzków rakowych z dużym efektem tzn. nie pojawiają się nowe guzki a odporność psa jest bardzo podwyższona, pies jest bardziej żywiołowy i ma większe szanse na zwalczenie raka itd. - generalnie prawie lek cudowny, który oczywiście może zawieść...
Kora po usunięciu gruczolaka mlekowego b. złośliwego, miała komórki rakowe we krwi - nie chcemy jej podawać chemii bo to niesamowita męczarnia dla psa (już to przechodziliśmy z naszą Sabą) i zastanawiamy się teraz nad tym lekiem...tzn. wczoraj dostała pierwszy zastrzyk i tak kolejne dwa co dwa dni a potem raz na miesiąc jeden - może brać go dożywotnio :)

jeśli ktoś z Was zna ten lek lub coś słyszał o nim proszę o jakieś info :)

Ja miałam, ale nie w sytuacji nowotworu tylko wirusa brodawczaka - w tym przypadku okazał się bardzo skuteczny ale tu nie ma żadnego porównania. O tym, że się stosuje go w przypadku nowotworów słyszałam kilka razy ale nie słyszałam z jakimi efektami - z całą pewnością wszystko zależy od stopnia jego zaawansowania i w jakim momncie włączy się lek... Ale jedno jest pewne, na pewno jej nie zaszkodzi i moim zdaniem warto go stosować. Zreszta chyba już tu kiedyś o nim wspomniałam...

Kinia77 - 2008-07-18, 09:01

Witajcie jesteśmy po serii trzech pierwszych zastrzyków - Kora jest ożywiona, radosna, chce się bawić - taka rozbrykana suczka :)
Jedyne co się u niej zmieniło w zachowaniu po działce to to że już nie przytula się do wszystkich - da się pogłaskać ale chwilkę...i broni naszego labradora, nie pozwala mu się bawić z suczkami, jest zazdrosna baaardzo :)
teraz próbujemy spotkań bliższych z naszym owczarkiem, który też jest bardzo zazdrosny o nas i labka - Kora przy drugim s pacerze już na niego nie szczekała bo wiedziała już że to nasz pies ale owczarek mało z siebie nie wyjdzie...
kupiliśmy kagańce żeby nasze spacery socjalizacyjne były bezpieczniejsze i na razie jest ok - powąchają się, obejdą oby nie zapeszyć jestk OK :)

Korze pojwaiły się jakieś dwa małe guzki przy szyji ale p. dr powiedziała żeby je tylko obserwować bo wyglądają jej na jakieś brodawki żeby się nie denerwować - węzły chłonne są ok więc z początkiem sierpnia i tak co miesiąc kłania nam się zastrzyk odpornościowy :)

przesłałam Kasi zdjęcia więc może jak znajdzie odrobinkę czasu to je zamieści :)

pozdrawiamy cieplutko:)

goskamis - 2008-07-20, 02:15

:fot: :fot:
goskamis - 2008-07-20, 02:19

Kinia77 napisał/a:
Witam wszystkich ponownie i mam pytanie - czy ktoś z was zetknął się z lekiem ZYLEXIS
ja tez chętnie bym coś o tym sie dowiedziała bo boje sie o Suzi a jeśli to ma pomagać przy nowotworach
Kinia77 - 2008-07-22, 10:31

od wczorajszego wieczorka Korcia jest ze mną i naszym labkiem u nas w mieszkaniu - mąż musiał pojechać pilnować domu bo nie ma robotników przez miesiąc, więc wziął owczarka i pojechali na tydzień - a my sobie dzielnie radzimy :)

wczoraj najgorsze przeżycie dla Kory to była jazda windą ! strasznie się bała - ale dzisiaj rano już było lepiej :)

w domu obwączała wszystko, zjadła, wypiła duuużo wody i poszła spać - rano obudziła się na posłanku, które miała w lecznicy a na jej kocyku z budy leżał labradorek :) :):)

a mnie się tak dom wypełnił - tak jakby nasza Saba wróciła do domu po długiej podróży....

dzisiaj zostały same - jestem w pracy - mam nadzieję że nie zastanę takiego huraganu jak wczorajsza demolka naszego owczarka ! za to dostał eksmisję!

Korcia teraz pobędzie ze mną w mieszkaniu a za jakiś tydzień przyjeżdża mój brat, może skończą ogrodzenie i labradorek z Korą pojadą na jakieś dwa lub trzy miesiące na działkę

to chyba tyle na bieżąco :)

pozdrawiamy wszystkich

Marta025 - 2008-07-22, 14:03

extra wiadomości :clap: :clap: niech szybciutko robią ten płotek :wub: :wub:

Jak się bardzo zmobilizuja to stawiam im :beer: :beer: :beer:

Kinia77 - 2008-08-18, 10:23

Witam moi drodzy...

niestety nie mam dobrych wieści... Kora od czwartku jest w klinice w szpitalu na obserwacji - była osowiała, dużo piła i miała napięty i pękaty brzuszek
okazało się że ma przerzuty na śledzionie duże, wątroba wydaję się być nie ruszona ale lekarze mówią że gdybyśmy wzięli próbkę do badania (biobsja) to pewnie jakieś zmiany komórkowe by wyszły...
płuca miała napowietrzone i przesuniętą tchawicę... przerzutów jako takich nie było...
ale wszystkie paramtry krwi związana z wątrobą podwyższone i to dużo
nie jadła prawie nic - kilka zairenek karmy na dzień...
w klinice dostaje kropłowki i sterydy - zobaczymy jak się po nich będzie czuła (sterydy działają od 5 do 7 dni) bo lekarze zastanawiają się czy operować tą śledzionę bo to jest skomplikowane w jej przypadku

panie nasze doktorki prosiły żebyśmy przemyśleli sobie to w domu...

taki mieliśmy długi wolny weekend sierpniowy...

a zdjęć Kasia nie zamieściłaś???

poinformuję oczywiście wszystkich co szię będzie działo z Korą ale kiepsko to widzimy z mężem - jest trochę weselsza ale brzuch nadal w takim samym stanie, trochę je ale nadal ma kroplówki no i ta główna decyzja odnośnie operacji

Kora może odejść im na stole podczas operacji albo się nie wybudzić w jej stanie serca, albo się operacja uda a w jej przypadku przerzutów we krwi i teraz ta śledziona - lekarze dają jej możę miesiąc...

dzisiaj jadę do niej po pracy więc jutro postaram się coś też napisać...

retka1976 - 2008-08-18, 14:24

Kinia tak mi przykro, napisz jak wrócisz ze szpitala jak Kora. Może jednak coś się polepszy.
?wider - 2008-08-18, 14:50

Kinia77 bądź silna :flex:

Bądź dobrej myśli - zwierzaczki mają chęć do życia więc stawiaj na to że będzie dobrze.
Trzymam kciuki mocno mocno :flex:

goskamis - 2008-08-18, 16:22

Kinia77, ja tez trzymam kciuki :flex:
Marta025 - 2008-08-18, 17:12

trzymajcie się :flex: :flex:
izabellah - 2008-08-18, 22:58

Czekała na tym cholernym parkingu na Was, wtedy opuszczona , bezbronna , niczyja . Dziś ma Was i już dobrze o tym wie, cieszy się Wasza obecnością , pewnie pierwszy raz jest szczęśliwa. Nie rozumiem nigdy w jakim celu to się dzieje ,dlaczego początek ma być końcem :( Wspaniałe jest to ,że teraz nie jest sama ,że nie cierpi, bo robicie wszystko co w Waszej mocy. Każda Wasza decyzja będzie dobra , bo kierujecie się jej dobrem. Jeśli niewiele jej zostało to i tak wiele, bo przy Was czuje się bezpiecznie....nawet jeśli to ma trwać zbyt krótko to wtedy tylko jakość się liczy nie długość. Najważniejsze by nie była sama .Trzymam za Was kciuki z całych sił.
Kinia77 - 2008-08-19, 08:46

Kora czuje się nie najlepiej... wczoraj widziałam ją w takim samym stanie jak ją przywieźliśmy do kliniki w czwartek :( a nawet trochę gorzej bo zwymiotowała dwa razy

stan oczu trochę się poprawił ale ma nadal lekko zaszklone mimo podawanych kropli do oczu...

steryd przestał działać wczoraj rano i znowu się zataczała i była osowiała...dzisiaj lekarz podał jej drugą dawkę i trochę się ożywiła ale to jest takie bycie na "haju" a stan brzucha się nie zmienia, odstawione ma jedzenie dzisiaj tylko glukoza przez kroplówkę...

dzisiaj mam zadzwonić do chirurga jak będzie na zmianie koło południa i ustalę z nim co robimy - po 15 po pracy jadę tam i zobaczymy albo podpiszę zgodę z=na zabieg albo na odejście jej z tego świata...

wczoraj konsultowała się jeszcze z koleżanką też weterynarz - powiedziała że musimy się zdecydować bo taka pełna śledziona krwi jest jak tykająca bomba - może pęknąć nawet przy jej gwałtownym położeniu się na ziemię i wtedy to koniec...
a skoro lekarze nie kwapią się do jej otwarcia to znaczy że ryzyko musi być baaardzo duże...
ale uważam że muszą powiedzieć mi dzisiaj jakie mamy wyjścia z tej sytuacji...

pozdrawiam wszystkich - izabellah dziękuję w imieniu Kory ale ten czas który jest z nami jest jeszcze za krótki.... :(

retka1976 - 2008-08-19, 13:38

Myślami jestem z Wami, trzymajcie się.
ALEBAZI - 2008-08-20, 14:42

Kinia77, trzymajcie się dzielnie :flex: :flex: :flex:
Kinia77 - 2008-08-20, 19:22

Uprzejmie informuję że Kora jest po zabiegu :clap:

miała usuwaną śledzionę, która była naprawdę duuuża i bardzo krucha i pękła po wycięciu...ostatni dzwonek na zabieg ...

Korcia czuje się dobrze aczkolwiek jest słabiutka ale dostaje różne specyfiki na odżywienie jej organizmu w potrzebne elementy :)

zabieg się udał ale czekamy teraz 3 tyg na wyniki badania histopatologicznego tej śledziony...

na razie Korcia została w szpitalu na jakiś tydzień, musi dostawać przynajmniej przez 1 miesiąc specjalną karmę

cieszymy się jakby na nowo nam się narodziła bo wyglądała już strasznie....


generalnie bardzo dzielna z niej suczka :)

pozdrawiamy idziękujemy za trzymanie kciuków :)

ALEBAZI - 2008-08-20, 19:39

Kinia77, :wub: to trzymamy te kciuki nadal i tysiąc głasków i buziaków dla Kory
izabellah - 2008-08-20, 23:28

Kinia wielkie ukłony dla Was,że walczycie o nią :wub:
Jolus - 2008-08-21, 02:51

Kinia podziwiam :wub: :blagac: :blagac:
retka1976 - 2008-08-21, 12:05

pozdrawiamy Was serdecznie i trzymamy kciuki
Kinia77 - 2008-08-22, 20:37

my walczymy o każdego naszego psa do końca...
bardzo dziękujemy za wszystkie mocno trzymane kciuki - trzymajcie dalej bo jest jeszcze słabiutka ale za to zuch dziewczyna :)

jutro do niej jedziemy wyściskać ją i pobyć z nią:)
pozdrawiamy wszystkich mocno

retka1976 - 2008-08-22, 21:34

Kinia pisz koniecznie co u Was
Kinia77 - 2008-08-26, 18:52

przepraszam ale mieliśmy napięty program ostatnich dni...

Kora czuje się już niemal świetnie - jest radosna, dobrze się porusza, swędzą ją już szwy po ubrankiem ale niestety jeszcze trochę je potrzymamy do piatku i zobaczymy czy się nada do wypisu :)

na badanie histopatplogiczne jeszcze czekamy ale przy wypisie z kliniki zrobimy powtórne badanie krwi i zobaczymy co się tam zmieniło - a powinno się polepszyć :)

apetyt ma, lepiej chodzi, chce się bawić, kładzie się na grzbiecie i chce żeby ją głaskać cały czas - a rozpieszczana jest tam w klinice na maxa - podobno ulubienica wszystkich :)

posataram się coś napisac w weekend :)

pozdrawiamy wszystkich

oxa - 2008-08-26, 19:39

no, przetrzymałaś nas, ale warto było czekać na takie wieści :D wszystkiego naj dla suczyska :D
ALEBAZI - 2008-08-26, 20:51

Kinia77, :wub: :wub: :wub: głaski i buziaki dla Kory
izabellah - 2008-08-27, 00:01

uffff......jak dobrze czytać takie wieści .
izabellah - 2008-08-28, 23:47

kinia wszystko ok ?
Jolus - 2008-08-28, 23:57

Naprawdę, dobrze to czytać. :clap:
Kinia77 - 2008-08-31, 15:17

izabellah jest strasznie...

w czwartek KOra spuchła - cały łeb, przednie łaby kark i powiększone węzły chłonne - wyniki krwi wskazują albo na bardzo ciężki stan zapalny albo na ostre przerzuty...
raczej to drugie

Kora dostaje leki przeciwzaplane, antybiotyki i sterydy ale nawet dzisiaj nie jest lepiej, tzn trochę zeszła opuchlizna ale na połowie głowy się utrzymuje - do tego ta zasłonka która znowu pojawiła się na oczach - na jedno koo chyba już wcale nie widzi, potyka się, obija o nogę - nawet nie reaguje na zajączki puszczane przez lampę...wróciła albo nawet pogorszył się jej stan sprzed operacji...

lekarze mówią żeby poczekać do poniedziałku - jesli się nie poprawi to damy jej odejść bo to będzie oznaczało że po usunięciu śledziony komórki rakowe które były we krwi teraz nabrały na mocy i będzie to postępować w tempie ekspresowym...

a my już szykowaliśmy się na pywisanie jej z kliniki a tu proszę...


to jest straszne...człowiek walczy i walczy i nic nie może zrobić...

przepraszam wszystkich ale postaram się odezwać jak dojdziemy do siebie - bo jeździmy w tą i z powrotem - za dużo na głowach mamy ostatnio - do tego po raz kolejny Pan Bóg zabiera nam kochaną suczkę...

izabellah - 2008-08-31, 15:36

Niezrozumiałe to i okrutne , teraz gdy zaczęła żyć na nowo , pełnią życia, choroba bezlitośnie przekreśla wszystko.....błagam niech zdarzy się cud .
retka1976 - 2008-08-31, 21:25

Jakie to niesprawiedliwe mój Boże. Kinia trzymam kciuki, jakikolwiek bedzie finał, robisz co w Waszej mocy. I miejmy nadzieje, że los się do Was usmiechnie.
goskamis - 2008-09-01, 14:14

Kinia77, :flex: trzymaj sie :wub:
Kinia77 - 2008-09-01, 18:57

witam...

wczoraj wieczorem Kora zaczęła wymiotować i utrzymywało się to do dzisiaj...

podjęliśmy dzisiaj decyzję o jej odejściu wspólnie z lekarzami...

Kora odeszła około 17.30...

nie udało nam się nic zrobić... żadne leki nie działały a opuchlizna powróciła...



zapamiętamy ją z nadstawianego kuperka do drapania i łapanych przez nią zajączków świetlnych...była taką dzielną suczką...

już nam jej brakuje...nasza kochana Kora...

?wider - 2008-09-01, 19:05

Kinia77 trzymaj się mocno :flex: Bardzo mi przykro . Przynajmniej już się nie będzie męczyła bidulka .


[*] [*] [*]

lauda - 2008-09-01, 19:42

Jejku. Trzymalismy mocno kciuki, bo takze niedawno walczylismy o nasza suke, wprawdzie tylko 3 dni ale wiemy, jak to boli gdy robi się wszytsko, co w ludzkiej mocy i zostaja tylko wspomnienia. A RACZEJ AZ WSPOMNIENIA. Wazne ze sunia do konca wiedziala, ze nie jest sama. Niech biega teraz za Tęczowym Mostem szczęśliwa!!!!!!
ALEBAZI - 2008-09-01, 19:48

Kinia77, :( :( :( wielkie ukłony za to co dla niej zrobiliscie

Kora [*]

Jolus - 2008-09-01, 19:53

Pani Kingo, wielkie dziękuję, za walkę o Korę, za to, że daliście jej dom, że nie sczezła sama opuszczona, tylko wśród ukochanych osób.

Koruniu, śpij..

akacha - 2008-09-01, 20:15

Kinia, własnie przeczytałam :( , rany jak bardzo mi przykro. tak pięknie i długo o nią walczyliście, bez względu na wszystko. trzymajcie się dzielnie, bo byliscie bardzo dzielni, a sunia dzieki wam miała swoich ludzi pod koniec życia.
rolfo - 2008-09-01, 22:46

:( :( :(
retka1976 - 2008-09-02, 09:02

Odeszła kochana kochana przez Was, miała swoich ludzi i to jest teraz najważniejsze. Zrobiliście co tylko było do zrobienia i chwała za taką walkę. Jednak łatwo tak pisać, bardzo mi przykro Kinia , zawsze gdy psy odchodzą i czytam ten dział to łzy lecą...... :(
goskamis - 2008-09-02, 10:35

:( :( :(
izabellah - 2008-09-11, 16:32

( i )
Wszystko podobno ma jakis sens............to,że ją spotkaliście, to ,że nie dało się jej nie kochać, może to wszystko dlatego .
By to co nieuchronne, gdzies tam na górze zapisane , nie było dla niej samotną udręką , tylko wielką ulgą , bo z Wami, bo w waszych ramionach......


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group